Chciałabym w pierwszym poście napisać coś niezwykłego, ale każdy post będzie jedynie zbiórką moich aktualnych odczuć i przemyśleń dotyczących mojego stanu emocjonalnego, który ciągnie mnie w dół.
I znowu przychodzi ten sam wieczorny nastrój, masa myśli w głowie, brak radości z życia oraz tego jakim człowiekiem jestem, co robię i jak bardzo bezradna jestem w swoich decyzjach.
Znowu chciałabym coś zmienić i nie potrafię, nie mam żadnych postanowień noworocznych oprócz jednego - chciałabym być wreszcie szczęśliwa, nie wylewać łez w poduszkę gdy nikt nie widzi i czerpać radość z życia.
Nie umiem być szczęśliwa, nie jestem wystarczająco dobra, cały czas czuje się gorsza od innych pod każdym względem, jestem lekceważona, niedoceniana, czuje że nie mam żadnego wsparcia emocjonalnego od najbliższej mi osoby, czuje że wszystko co robię nie ma najmniejszego sensu - bo gdzie jest sens jak to co robie nie sprawia mi radości?
Ból emocjonalny mnie wyniszcza. Sama siebie wyniszczam.
Czasem chciałabym po prostu zniknąć, odejść. Te myśli stają się coraz częstszą obsesją.
Zniknąć na zawsze...